No w końcu jakiś praktyczny wpis! 😉 Bez większych wstępów opowiem Wam dziś pokrótce o tym, co nam się najbardziej przydało w drugim półroczu życia Antka. A przydało się sporo, bo wiele się zmienia w życiu takiego maluszka. Do tej pory tylko KP/MM, teraz zaczyna próbować nowych smaków i konsystencji. Do tej pory było statyczne i raczej „poziome”, teraz siada, raczkuje, wstaje, a może nawet chodzi! To bardzo poszerza horyzonty. 🙂 Pozwoliłam sobie podzielić te rzeczy na kilka kategorii, żeby łatwiej Wam było przeglądać.

Transport

Antek po 8. miesiącu raczył usiąść samodzielnie na pupie, więc postanowiliśmy go, no cóż, posadzić. 😉

Nowy fotelik

Do mniej więcej tego 7. miesiąca podróżowanie to była zgroza. Bardzo, bardzo nie mieliśmy ochoty nigdzie jeździć, bo to prawie zawsze kończyło się rykiem (płaczem bym tego nie nazwała…), wychodzeniem z samochodu, noszeniem, karmieniem. Raz latem nawet poszliśmy na spacer na drzemkę w środku drogi, żeby lepiej mu się jechało. Wszystko na nic. Dopiero porządny, siedzący fotelik zmienił sytuację. Strzelam, że przyczyniło się do tego również wykrycie anemii i rozpoczęcie suplementacji żelazem, ale i tak polecam taki fotelik, jeśli dziecko nie znosi łupiny, a może już przesiąść się na taki. Wcale nie trzeba przesadzać dziecka przodem do kierunku jazdy – my mamy taki tyłem.

A jaki kupiliśmy? No właśnie. Stwierdziliśmy, że na coś, co posłuży nam parę dobrych lat i co ma służyć bezpieczeństwu (i komfortowi) dziecka, nie będziemy żałować pieniędzy. Kupiliśmy wspaniałego Axkida Minikida 2.0. Polecam bardzo, bo jest super ekstra gwarancja – np. jeśli ktoś fotelik (lub samochód z fotelikiem) ukradnie, to wypłacają chyba 80 czy 90% kasy na nowy. Zatem na 4-5 lat, to chyba całkiem niezły biznes. 🙂

A! Pamiętajcie, żeby foteliki kupować nowe lub od znajomych tylko jeśli macie pewność, że fotelik jest bezwypadkowy. I koniecznie z testami zderzeniowymi (ADAC).

Spacerówka

Już zapomniałam o spacerach w chuście. No dobra, trochę tęsknię za niezwracaniem uwagi na przeszkody pod nogami (no, do pewnego stopnia). Antek tak bardzo polubił swój nowy wózek, że w nim zasypiał, kiedy chodziliśmy z nim na dłuższe spacery (a umówmy się – komu się chce zimą). Różnica jest tylko taka, że nie spał tyle ile w chuście (lub w łóżeczku). Jeśli jeszcze tego o moim dziecku nie wiecie – to gondoli nienawidziło szczerze. Ale spacerówka i to tak, że mogło sobie oglądać świat – żyć nie umierać. Teraz (1,5 r) najlepsze już jest tuptanie, więc i wózek już nie zachwyca, ale dla mnie to nadal dobre rozwiązanie.

Nasz wózek to Valco Baby Snap 4. Używany, kupiony na OLX za 700 zł.

Rozszerzanie diety

przydatnik 6 12 miesięcy

Zgodnie z wytycznymi WHO rozpoczęliśmy rozszerzanie diety po 6. miesiącu. Pamiętajcie, że karmienie MM, niska/wysoka waga, ani anemia (do tego służy suplementacja), nie są przesłankami, żeby rozszerzać dziecku dietę wcześniej. Rozszerzamy metodą BLW, a na początku, kiedy młody jeszcze nie siadał, jadł siedząc na naszych kolanach.

Krzesełko do karmienia

Kupiliśmy krzesełko używane, dość drogie. Nie wiem, czy kupiłabym drugi raz takie samo, ale na pewno coś podobnego, może mniej wypasione, ale na pewno podobne. U naszych rodziców mamy też IKEA Antilop, ale nie jestem jakąś wielką fanką tego krzesełka. Właściwie nie wiem dlaczego. Może wydaje mi się mało wygodne – chociaż dla rodzica praktyczne, bo łatwo je wyczyścić. W naszym krzesełku podoba mi się masywność, stabilność, wygodne oparcie, regulacja wysokości i kółka, dzięki którym łatwo krzesełko przesunąć. Mamy Peg Perego Prima Pappa Diner. Też używane 😉

Fartuszki IKEA

Przy BLW super sprawa. Dzięki nim dziecko w zasadzie może się taplać całe w jedzeniu, a nie będzie całe brudne. Oczywiście są też inne fartuszki, ale te sprawdziły się nam genialnie na sam początek rozszerzania. Ja prawdę mówiąc jestem szaloną matką, która dziecko do tego fartuszka rozbiera do pampersa, żeby było jeszcze mniej prania. 😉

Naczynia z przyssawką

Niekoniecznie będę polecać takie, jakie ja mam, bo młody za szybko wykrył, jak je oderwać. Natomiast wiem, że inni polecają np. doidy bowl i matę ezpz. Prawdę mówiąc na samym początku najwięcej było jedzenia prosto z blatu, i w sumie nadal jest to częste.

Sztućce dziecięce z IKEA

Nie jest to jakoś konieczne, ale chciałam, żeby miał swoje sztućce. Na dobrą sprawę na początku jako widelec świetnie sprawdza się dla takiego bobasa widelczyk do ciasta.

Doidy

Jak skończył rok, to starałam się młodemu podawać wodę w takim zwykłym niepochylonym kubeczku, chociaż i tak głównie pił z bidonu z rurką (bo się tym nie obleje). Niemniej na początek bardzo dobrze sprawdza się taki pochylony, Bardzo wygodnie mi się w nim podawało zakwas z buraka, a teraz bywa, że i sam coś gęstszego z tego kubeczka machnie, np. kefir. Niemniej na tym etapie najwspanialsze są nasze kubki i szklanki. 🙂

B.box

Skoro już mowa o czyściej… Podobno bidon z rurką powinien być zarezerwowany na wyjścia, ale… W domu jako źródło wody, po które moje dziecko może sobie sięgnąć samo, kiedy tylko chce, sprawdza się doskonale. Jako że sama nie piję do posiłków, to dziecku też do posiłków wody nie podaję, chyba, że krzyczy „pić!” 😉 Dlatego z otwartego kubka podaję mu wodę, kiedy mi się przypomni. Smutaski (smoothies) też w bidonie z rurką podaję, ale to już w takim zwykłym, tanim, bez obciążnika i innych bajerów.

Zabawa

przydatnik 6 12 miesięcy

Duża mata do zabawy

Mieliśmy taką matę-puzzle, ale w końcu służyła tylko do tego, żeby ją rozwalać, a ja nie nadążałam jej składać i frustrowało mnie to niemiłosiernie. Dlatego teraz mamy taką cieńszą, która działa tak trochę jak dywanik. Nie stosuję wobec Antka „treningu kocykowego”, chłopak od momentu, gdy zaczął pełzać, radośnie eksplorował sobie całe mieszkanie, ale to miejsce, gdzie jest mata, to taki jego kącik.

Kostka edukacyjna

Zasadniczo nie jestem fanką zabawek interaktywnych/elektronicznych. Wiem, że są za bardzo bodźcujące, ale wyjątek robię dla dwóch. O drugiej z nich napiszę w kolejnym półrocznym przydatniku. Pierwszą jest ta kostka właśnie. Tak, gra i świeci, wydaje dźwięki zwierzątek i melodyjki. Ale fajna jest bo ma grzechotki, zygzaki i uczy przewracania stron w książeczce (i można ją bezpiecznie zostawić przy dziecku pożerającym, niestety dosłownie, książki). Antek bardzo ją polubił.

Piramidka

Jedna z dwóch najlepszych zabawek! Niesamowite, ile radości może dać nakładanie kółeczek na patyk 😉 Od razu mówię, nie oczekujcie od dziecka, że raz dwa ogarnie, o co tu w ogóle chodzi, czego ty matka chcesz ode mnie. Ale nałożenie kółeczka pierwszy raz tak, że się trafi, to radość niezmierna 😉

Kubeczki

Ileż to ma zastosowań! Można się z tym kąpać i przelewać wodę. Można układać wieżę jedną stronę, w drugą. Można wkładać jeden w drugi. Można udawać, że się z tego pije. Można matce nałożyć na usta, żeby się zamknęła. Albo na głowę, bo spoko kapelusz. Można włożyć do środka piłeczkę. Albo nakryć drugim kubeczkiem i pogrzechotać. Można rozwalić wieżę, którą ułożyła matka. Można wściekle pogryźć. Matkę w sumie też. Et cetera.

Krówka pacynka

Najulubieńsza przytulanka. Do tej pory się cieszy jak dziki, jak ją założę na rękę. Pacynki są super. 🙂 Zgadnijcie, jakie zwierzątko dziecko umiał naśladować około roczku. A nie, przepraszam, pierwsza była wrona, zaraz potem sowa i kukułka. Ale ze ssaków to krówka. 😉 Może będzie kochał krowy jak ja i nie będzie chciał ich jeść? Oby <3

Książeczki

przydatnik 6 12 miesięcy

Mamy dwa stosiki książeczek. Jeden jest dzienny, drugi wieczorny. Małe książeczki głównie do pokazywania i z wierszykami mieliśmy na macie (teraz jest inne rozwiązanie, ale o tym innym razem), drugi jest tylko do wieczornego czytania. W drugim półroczu na wieczór tata czytał Antkowi „Małą białą rybkę”, „Jano i Wito”, „Wymyśl coś” i „Babo chce” (robi szał do tej pory). A w dzień na początku oglądaliśmy „Świat dzidziusia”, „Dobrą książeczkę 6-12 miesięcy”, „Twarze – emocje” i Pucia 🙂

Gryzak Matchstick Monkey

Najlepszy! Drogi, dlatego najlepiej darować sobie 50 tanich i kupić jeden porządny. A zapewniam, że sięgnie wszędzie tam, gdzie te zwyklaki już sobie nie poradzą.

Ubrania

Butki z HM

Takie papciochy-niechodki. Sprawdziły się nam jeszcze jesienią do chusty i zimą do wózka. W sumie też wczesną wiosną, jak już nie zakładaliśmy kombinezonu, ale w stópki jeszcze mogło być chłodno. Kupiliśmy używane – i tak to nie są buty do chodzenia, więc to nie jest żaden problem – 2 pary. Mniejsze i większe. Na serio dobry biznes, polecam 😉

Skarpetki antypoślizgowe

Prawdę mówiąc, jak już się przekonałam, że ani Antkowi nie przeszkadza chodzenie (przy meblach) całkiem boso po gołej podłodze, ani go tym w żaden sposób nie krzywdzę (a może nawet hartuję!), to przestałam mu je zakładać. Ale do momentu przekonania się to było całkiem dobre przejście.

Ponczo patulove

To jest hit! Piękne, cieplutkie. Dziecko wpięte w foteliku w cienkiej warstwie ubrań, a tylko przykryte ponczo – więc bezpieczne. Nie trzeba też się męczyć z wkładaniem kombinezonu. Jak na prawdziwe cebule przystało – kupiliśmy o rozmiar za duże, żeby dłużej posłużyło. Nie widziałam sensu w kupowaniu mniejszego rozmiaru po to, by użyć go dosłownie kilka razy. A i takie za duże sprawdziło się nam świetnie i podobno pasować do 5 r.ż.! Z czystym sumieniem polecam.

Piżamki

Tak, przyznaję się. Kupiłam piżamki na Aliexpress. To są piżamki genialne. Świetna jakość, ładne, wygodne do zakładania (nawet na tego wierzguna – napy przy piżamce to była jakaś porażka). Ostatnio widziałam, że podobne (ale z napami właśnie) w Sinsay i teraz już napy są spoko, ale wtedy musiał być suwak.

To by było na tyle.

A Wam co przydało się najbardziej w tym wieku Waszych dzieci? Napiszcie o Waszych hitach na ten okres, ale i o tym co sprawdza się Wam teraz! Dzielmy się tymi przydatnymi rzeczami. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Wyprawka: Must have’y dla rodzica niemowlęcia 0-6 miesięcy
  2. 19 rzeczy, których nauczyło mnie bycie mamą niemowlaka
  3. Droga mamo wymagającego dziecka
  4. Największy mit macierzyństwa