Mam wrażenie, że o ile ten okres 7-12 miesięcy obfitował w wiele zmian i nowości wszelakich, to pierwsze półrocze drugiego roku życia już taki intensywne nie jest. W tej chwili młody ma 1,5 roku (dokładnie 1 rok i 8 miesięcy) i rzeczywiście widzę postęp od tego 12 miesiąca, ale on był dosyć powolny. Mam wrażenie, że dziecko w tym wieku raczej szlifuje swoje umiejętności, niż jakoś drastycznie się zmienia. Chociaż jedno jest pewne: teraz to już z niego jest taki mały chłopczyk, a nie bobas. I mi się to bardzo podoba. 🙂

Wtrąconko: jeszcze będziesz tęsknić za bobasem!

Zanim przejdę do sedna to jeszcze dwa słowa o „jeszcze będziesz tęsknić za…”. Słuchajcie, nie każdy człowiek jest taki sam. Naprawdę nie każdy tęskni za „słodkim bobasem”. 😉 A wśród tych tęskniących to ze świecą szukać rodzica dziecka o nietypowym temperamencie (hnb, wwo). Ja bardzo lubię starsze dzieci. O ile te dzieci nie popychają mojego malucha na placu zabaw, żeby zaimponować kolegom. 😉 Lubię patrzeć na rozwijającą się samodzielność dziecka, na to całe „ja siam”, na próby radzenia sobie z frustracjami. A przede wszystkim lubię przyglądać się, jak rozwija się charakter mojego dziecka i jak ujawnia się jego osobowość. Więc tak, nie będę tęsknić. Nauczona doświadczeniem, staram się doceniać uciekające chwile, ale też nie biczować się, że teraz jestem sfrustrowana i nie radzę sobie z moim małym wariatem. No to teraz już do konkretów. 😉

Przydatnik: 1-1,5 roku

Książeczki

do spania

przydatnik 1-1.5 roku

W tym okresie największy szał robiły Bardzo głodna gąsienica, Wszyscy ziewają i w dalszym ciągu Jano i Wito.

Do oglądania

Moje pierwsze 100 pojazdów, Moje pierwsze 100 słów na wsi, OnoMaTo. Ile to dziecko już tych pojazdów i różnych słów… To się wymyka spod kontroli! Niedługo mnie przegada. 😉 A tak serio to bardzo polecam tego typu książeczki, nie żadne drogie, w których są przedmioty, które można dziecku pokazać przy okazji wypakowywania zakupów czy na spacerze. Tylko właśnie takie, w których jest coś, czego nie ma w okolicy albo matka nie zna (no, poznałam trochę tych pojazdów, poznałam :P).

przydatnik 1-1.5 roku

OnoMaTo

W szczególności chciałam zwrócić Waszą uwagę na tę serię. Okazało się, że Antek jest dzieckiem wczesno-mówiącym i późno-chodzącym. Nie wiem, ile w tym zasługi genów, ile mojego książeczkowego uparcia, w każdym razie około 12-13 miesiąca mówił już „kra kra” i chwilę później nauczył się też wszystkich pozostałych (które mu zaserwowałam) odgłosów zwierząt, a później różnych innych onomatopej. Z całą pewnością bardzo nam w tym pomogły książeczki OnoMaTo. Wiem, że są one w tej chwili niedostępne, ale warto podglądać w tej sprawie Olx, bo czasem ktoś wystawia używane. Jasne, że można dziecko w jakikolwiek inny sposób uczyć tych odgłosów, po prostu u nas to sprawdziło się świetnie. Teraz, gdybym nie dostała ich używanych, to chyba sama bym takie książeczki zrobiła na szybko z jakiegoś kartonu.

I znowu trochę dygresja na temat tego mówienia i chodzenia: nie popełnijcie mojego błędu i cieszcie się tą umiejętnością, które Wasze dziecko osiągnie najpierw. Tę drugą też za chwilę nabędzie – ich początki po prostu zwykle sobie nie towarzyszą.

Zabawki

Przytulanki

przydatnik 1-1.5 roku

Właśnie w tym okresie młody zainteresował się przytulankami. Dla mnie to była szalenie istotna sprawa, żeby miał takie milusie zabawki po prostu „do kochania”. I faktycznie, zaczął je przytulać i dawać im buziaczki. I nam też każe to robić. 😉 Mamy głównie dostanięte misiaki i słodziaki z Biedry, więc nic szczególnego. Jest też pluszowa lala. Chyba żaden nie jest jego ulubionym, z żadnym też nie śpi. Za to ja chyba najbardziej lubię te z Ikei.

Odkrywczy domek Dumel

przydatnik 1-1.5 roku

Wbrew temu, co głoszą rodzice, którzy panicznie boją się zabawek interaktywnych, nie mam takiego poczucia, żeby ten domek ogłupiał moje dziecko. Po prostu cały czas jest ustawiony na wierszyki i piosenki, a nie na melodyjki. Krótko mówiąc: zabawka jest według mnie wartościowa, a ja mam dzięki niej czasami chwilę dla siebie. Krótką, bo godzinami przy tej zabawce nie sterczy, ale zawsze to coś.

Sorter

Teraz wybrałabym inny, ale dopiero niedawno zmieniłam troszkę swoje podejście do zabawek, o czym napiszę pewnie za kolejne pół roku. Nie kupiłabym jakichś turbodrogich drewnianych zabawek, ale wybrałabym zdecydowanie jakiś prosty sorter z cienkiej sklejki. Głównie dlatego, że ten ma chyba zbyt wiele elementów, co mam wrażenie, że Antka obecnie frustruje. Ale zainteresowanie w okresie 1-1,5 roku było spore. Teraz planuję go w końcu schować i wrócić do niego za jakiś czas.

Piramida

Wytrzymała próbę czasu i ciągle dawała radość w tym okresie. W tym akurat przypadku uważam, że jest dokładnie wszystko jedno, jaką piramidkę kupicie. Po prostu warto mieć takie coś, bo to świetne i proste ćwiczenie małych rączek. Ja kupiłam zupełnie zwykłą, kolorową i z jakimiś wypustkami. Ale są też piramidki-gryzaki, piramidki drewniane, piramidki pastelowe, piramidki odjechane. 😉 Każdy znajdzie coś dla siebie. Ostatnio okazało się, że świetną piramidką jest też opakowanie na płytki CD/DVD i stare płytki. Polecam. 😉

MOKRY PIASEK

Czyli mąka plus olej, 8 szklanek mąki, 2 szklanki oleju, foremki i zabawa na 102. 😉 Galaretki (jako weguska polecam agar ;)) i kisiele też są spoko. Ciecz nienewtonowska młodemu do gustu nie przypadła. Może jeszcze przyjdzie na nią czas.

Zakręcawka 😉

Prosta zabawka z mocnego kartonika i przeróżnych nakrętek. Zrobiłam ją, gdy zauważyłam u młodego fascynację odkręcaniem i liczyłam na to, że zakręcanie też zaskoczy, ale chyba jeszcze nie pora. Potrzebne są: nożyk, klej na gorąco i nakrętki z tą częścią, na którą się nakręca. Ja zrobiłam tak, że po mleku, musie i kawie ziarnistej po prostu wbiłam (z małą pomocą nożyka), potem wyjęłam, nałożyłam klej na gorąco i wbiłam jeszcze raz. Natomiast słoiczek, część opakowania po chusteczkach i płynie do kąpieli są po prostu przyklejone. Na zdjęciu z insta jeszcze przed modyfikacjami. 🙂

Bańki mydlane

Cóż dodać… Proste, a cieszy. Przez zimę pokombinuję jeszcze z płynem do baniek, może znajdę jakiś super przepis.

Wszystkie pierdoły świata

No cóż. Wszystko z kuchni: garnki, patelnie, łyżki, miarki, pojemniki. Spinacze do ubrań. Myszka komputerowa. No serio, dziecka w tym wieku to chyba nawet wyobraźnia nie ogranicza. 😉 Jednego razu Antek bawił się garnkami, a ja siedziałam i czytałam książkę przez… godzinę. To takie wspaniałe wspomnienie. 😉 Kiedy Antek skończył rok i 3 miesiące, musieliśmy się przeprowadzić, więc w nowym mieszkaniu, dla ułatwienia wszystkie dolne szafki były dla niego do grzebania. Teraz już mam tam w końcu porządek, ale dopóki nie skończył 1,5 roku, to po prostu był w nich syf. 😉

Ubrania

Pierwsze buciki

Niestety, zakup pierwszych bucików nie był dla mnie tak słodki i cukierkowy, jak myślałam, że będzie, bo Antek nosi bandaże elastyczne w ramach trójwymiarowej manualnej terapii stóp. No i te bandaże trzeba było jakoś w sandałki upchnąć. Więc ostatecznie kupiliśmy nie takie, jakie myślałam, że kupimy, ale jestem z nich bardzo zadowolona. Wybraliśmy sandałki Emel, które są po prostu mięciusie i idealne na pierwsze butki.

Znów chusteczka bambusowa! Forever love <3

Tak, znów z Maylily. I ostatnio kupiłam kolejną na przyszły rok, bo była promocja. 😉 Te chusteczki to jest sztos.

Nosidło

Kupiliśmy używkę Onbu LennyLamb Standard. Wcześniej nosiłam wyłącznie w chuście, bo nie zdecydowaliśmy się na zakup nosidła z pasem biodrowym. Niestety, bardzo bolały mnie biodra po 2h noszenia. Na grupie dowiedziałam się, że mogę mieć po prostu taką budowę, że mam mocno wystające kości w tym miejscu i takie nosidło po prostu nie byłoby dla mnie. A onbu to strzał w dziesiątkę. Ciężar jest tylko na ramionach, wiadomo, ale przynajmniej nic mnie później nie boli. W zależności od tego, jakie zaplanujemy wyjazdy na przyszły rok i jak młody będzie się zapatrywał na noszenie, zainwestujemy też w Onbu Toddler. Aha, onbu zaleca się dla dzieci już chodzących.

Jedzenie

Bidon do smutasków

przydatnik 1-1.5 roku

B.box kocham miłością nieskończoną, ale nie nadaje się do koktajli, bo ma za cienką słomkę i nie chciałabym musieć jej myć. Btw, tak, mówimy smutaski na koktajle. Kupiliśmy też taki „słoik” z twardego plastiku ze słomką, ale niestety trzeba Antka bardzo pilnować, jak pije, bo po prostu narozlewa, a koktajlu nie chciałabym musieć sprzątać z kanapy. Idealnie do tego sprawdził się tanioszkowy bidon z Canpolu. Taki po prostu najtańszy bidon. No, słomka mogłaby mieć trochę większą średnicę, ale równie dobrze mogę trochę rozwodnić smutaska. Latem mieliśmy przerwę koktajlową, bo mi latem szkoda miksować tych wszystkich soczystych owoców, ale musimy zrobić powrót. Owoce już nie te, a do koktajlu mogę upchać różnych dobroci, których inaczej Antek nie zje… po dobroci. 😉 Kto wie, może tym razem nie będzie rozlewał z tego słoika, skoro picie z otwartego kubka/szklanki idzie mu coraz lepiej.

Zdrowe ciasteczka i batony

To jest moje odkrycie przekąskowe. Prawda jest taka, że jak chcę zabrać moje dziecko z placu zabaw bez awantury, to muszę mu dać przekąskę. Dobrze się składa, bo to zwykle i tak jest pora drugiego śniadania lub podwieczorku. Mam w domu zawsze gotowe warzywno-owocowe batoniki i musy, żeby wyrabiać na zakrętach… 😉 Jednak żeby nie produkować tyle plastiku, to zaczęłam robić domowe. Mają one w sobie zwykle trochę miodu czy innego słodziwa, ale już nie jesteśmy na etapie unikania cukrów za wszelką cenę. Baaardzo polecam te ze strony Dzieci Są Ważne, można z nimi kombinować na wiele sposobów. Na spacer zapakowuję te batoniki w papier śniadaniowy. No i ciasteczka! Do tej pory najlepsze zdrowe opcje znajdowałam na blogu Ervegan, ale polecam też np. zdrowe ciasteczka owsiane z jabłkami z Kwestii Smaku.

Aktywności

Pierwsze wyprawy na plac zabaw

Pierwsze były bardzo nieśmiałe, ale trwało to tak krótko, że właściwie dobrze tego nie pamiętam. Szybko oswoił się z ideą. Pokochał huśtawki i zjeżdżalnie. Antek nie jest na razie szczególnie sprawny fizycznie, więc mocno mu pomagamy, ale radzi sobie coraz lepiej. 🙂 Teraz o wychodzeniu na spacer nóżkami mogę zapomnieć – plac zabaw i koniec. Ostatnio często po prostu wsadzam go do wózka i omijam place zabaw, żeby mieć chociaż trochę ruchu dla samej siebie. Oczywiście wieńczymy taki spacer placem zabaw, jakżeby inaczej. 😉

Kąpiele (też kąpanie zabawek)

Dopóki kąpaliśmy Antka w wanience, to po krótkiej chwili z niej wyłaził. Ale kiedy przerzuciliśmy go do dużej wanny, pokochał kąpiele i w ogóle wodę. Zawsze kąpie się z nim jedno z nas – dla wygody pleców, żeby nie wyciągał korka i z różnych innych. Tak, nago. I nie, nie widzę w tym nic złego, podobnie jak w tym, że nadal go karmię piersią. 😉 Dla niego najwyraźniej nagość też jest naturalna, bo na naszą nie zwraca w ogóle uwagi.

Zabawki kąpielowe w wannie są niepotrzebne, o wiele fajniej jest nalewać wodę z jednej butelki po płynie do kąpieli i przelewać do drugiej. Natomiast jeśli go wsadzę na balkonie do pudła z castoramy z wodą, to zabawki są super ekstra. 😉 Albo jak można je wyławiać z miski. Albo wrzucać z powrotem. Słyszałam, że starsze dzieciaki nawet robią zabawkom porządne kąpiele! Woda to szał w każdym razie.

I szybka polecajka na koniec:

Kreatywne mamy na instagramie (szukajcie po hasztagu #kreatywnemamywyzwanie) i grupy zabawki dla dzieci DIY oraz Montessori dla niemowląt i dzieci do 3 rż. Moooocno się nimi teraz inspirujemy, bo ja jakaś wybitnie kreatywna nie jestem. 😉

A Wam co przydało się najbardziej w tym wieku Waszych dzieci? Napiszcie o Waszych hitach na ten okres, ale i o tym co sprawdza się Wam teraz! Dzielmy się tymi przydatnymi rzeczami. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Wyprawka: Must have’y dla rodzica niemowlęcia 0-6 miesięcy
  2. Przydatnik 6-12 miesięcy, czyli co dobrze się u nas sprawdziło
  3. Droga mamo wymagającego dziecka
  4. Największy mit macierzyństwa