Scrolluję sobie Facebooka (moje życie toczy się ostatnio tylko w domu i w internecie). O, słodkie zdjęcie. Dziewczynka w wózku zakupowym, mama prowadzi wózek, a dziewczynka podpięta pod maminego cyca. Gdzie to, co to? Na feministycznej grupie, fajnie. O, komentarze. Laktoterror. O… No nie wiedziałam, że tyle złego można dopatrzyć się w niewinnym zdjęciu matki KARMIĄCEJ swoje dziecko. Innymi słowy: dającej mu JEŚĆ.

[Zanim cokolwiek: Nie mam absolutnie nic do matek, które karmią swoje dzieci butelką. To jest Wasza sprawa. Nie możecie jednak mówić, że karmienie piersią nie jest lepsze dla dziecka, ponieważ – najzwyczajniej w świecie – nie jest to prawda. I nie mówię tu o tym, ile bliskości dziecku zapewnia to, a to, bo wydaje mi się, że to jest kwestia opinii. Mówię o zdrowiu. I matki, i dziecka.]

Cóż złego jest w publicznym karmieniu dziecka piersią?

Otóż:

#1 Ta kobieta wygląda nieprzyzwoicie

Bo generalnie, wiecie, jak kobieta staje się matką, to natychmiast ma zacząć nosić worki. Takie z golfem najlepiej. W sumie zawsze można by było dziecko wsadzić pod taki worek i ludzi nie gorszyć. Że w ogóle dekolt (swoją drogą dekolty są bardzo wygodne przy kp :P), że krótka spódniczka, że obcisłe ubrania. Straszne, straszne, no, nieprzyzwoite! Prawie tak jak gdyby założyła spandex i zatańczyła w tym sklepie taniec erotyczny. Czy w czym tam się go tańczy.

#2 Ale przecież można się zakryć

No można. Ale nie trzeba. Według prawa kobieta może swobodnie karmić swoje dziecko piersią gdzie chce. To nie jest to samo co paradowanie nago po ulicy.

#3 Ja nie chcę na to patrzeć

To nie patrz.

#4 Czasem w miejscu publicznym chce mi się kupę, ale nie robię

Eeee…  co?
Tak swoją drogą, gdyby pokoiki do karmienia piersią były rozmieszczone równie gęsto co toi-toi’e albo publiczne toalety, to świat byłby piękny. Warszawa, metro centrum. Publiczna toaleta jest, pokoiku do karmienia nie ma. Jest ławka. Można nakarmić dziecko na tej ławce, czy trzeba się obawiać, że ktoś mi pod nogami ukucnie i załatwi swoją potrzebę? Hm.

#5 Temu dziecku jest niewygodnie!

No tak, bo Ty, obca osobo, najlepiej wiesz, co dla czyjegoś dziecka jest wygodne. Moje np. karmi się sobie w takich pozycjach, że ja za bardzo nie wiem, co tam się odstawia.

#6 Ale jak to ale jak to #normalizebreastfeeding?! Żądamy #normalizebottlefeeding! To jest dyskryminacja

No tak. W sumie nawet nie wiem, jak to skomentować. Przysięgam, że w życiu nie widziałam negatywnych komentarzy na temat karmienia butelką. Dokarmianie butelką noworodków w wielu szpitalach jest ciągle rutynowe. Jak się człowiek dowiaduje, że butelki i smoczki nie są takie dobre dla dziecka, to właściwie jest w szoku. I jakie to miałyby być komentarze? Ale ona się obnaża, tak tą butelką epatuje. Ale temu dziecku jest niewygodnie, a czemu ono samo trzyma tę butelkę? Jak to pytasz o mleko modyfikowane, tylko kp! NIGDY nie widziałam takich komentarzy.

Ostatnio nawet uświadomiłam sobie coś ciekawego. Przeglądałam sobie mamową grupę i wyświetliło mi się właśnie pytanie o mleko modyfikowane. Przewinęłam dalej, bo przecież zupełnie się na tym nie znam. Nasze początki kp były trudne, mieszanka i butelka były grane już w szpitalu. Miałam więc w domu jakieś mleko na wszelki wypadek, a ostatnio przekazałam je dalej – na wszelki wypadek. I wtedy mnie olśniło. Olałam to. Rozumiecie? Cofnęłam się więc do tego posta i przeczytałam komentarze. No nie było negatywnych. Czy to o czymś nie świadczy? Dlaczego w takim razie, kiedy ktoś karmiący mieszanką widzi post o kp, to nie może tego olać?

#7 Nie możesz się tak obnosić, bo komuś będzie przykro!

Bo ktoś nie mógł karmić, a chciał. Bo ktoś chce mieć dziecko, a nie może. Ten pierwszy ból częściowo znam, bo wszelkie problemy z karmieniem, które mieliśmy na początku, doprowadzały mnie do rozpaczy. Tylko ogromne samozaparcie i upór (które zwykle są uważane w naszym społeczeństwie za wady, szczególnie u kobiet) pomogły mi przejść te trudne początki. No i oczywiście wiedza i wsparcie męża (chociaż i z nim się wykłócałam, że nie dam żadnej butelki, jak już się uparłam). Rozumiem, że bez tego zaplecza czasem może się nie udać. Albo przez niektóre leki. Naprawdę rozumiem. Ale nie rozumiem, dlaczego a) karmienie dziecka tak, jak kobiecie (i dziecku) wygodnie, jest obnoszeniem się, b) to, że komuś będzie przykro, ma zabić we mnie radość z macierzyństwa. Szanujmy się.

laktoterror

Nie możecie oczekiwać, że w związku z tym, że Wy czegoś nie macie, to inni ludzie mają się umartwiać, giąć się w pół i przepraszać, że żyją. Tak sobie pomyślałam o naszej obecnej sytuacji mieszkaniowej. Mianowicie tymczasowo mieszkamy z mężem w bloku w prestiżowej warszawskiej dzielnicy, garaż zastawiony nowiutkimi SUV-ami, a pomiędzy nimi nasza skodzia fabia hatchback z 2001 roku. Czy nasi sąsiedzi powinni gdzieś wyprowadzić swoje samochody z tego garażu, żeby nam nie było przykro? A ludzie mający partnerów mają ich schować do szafy przed znajomymi singlami? A może ja mam schować do szafy swoje dziecko, gdy przychodzi do mnie bezdzietna koleżanka? Tak na wszelki wypadek, bo może ona by chciała mieć dziecko, a ja bezczelnie mam? No bez jaj, ludzie.

#8 To dziecko jest za duże!

Temat rzeka. Jeśli wpiszecie w google „who breastfeeding recommendations 2019” („karmienie piersią who zalecenia 2019”), to wyskoczy Wam taka oto informacja:

The World Health Organization (WHO) recommends initiation of breastfeeding within one hour of birth, exclusive breastfeeding for the first six months of life, and continued breastfeeding for up to two years or beyond, along with nutritionally adequate and safe complementary foods.

W wolnym tłumaczeniu – WHO zaleca rozpoczęcie karmienia piersią do godziny po narodzinach dziecka, wyłączne karmienie piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia dziecka (tak, tak, żadnych papek po 4 m. ż.) i kontynuowanie karmienia piersią do dwóch lat lub dłużej. Dwóch lat lub dłużej. To są jakieś chore wyobrażenia, że karmienie piersią robi dziecku jakąkolwiek krzywdę. Zwykle dzieci odstawiają się same ok. 3-4 r. ż., więc nawet jeśli matka postanowi poczekać na samoodstawienie, to nie będzie czekać do osiemnastki.

No to jak? Laktoterror?

Zastanówmy się teraz na czym polega ten laktoterror.

Na tym, że mamy potrzebują wsparcia w karmieniu piersią?

A więc tego wsparcia szukają, wypytują. Gdzieś po drodze natykają się na słowo laktoterror i ogólnie negatywne podejście do karmienia piersią albo komentarze typu „po co się starać, ja swoje wykarmiłam mieszankami i żyją”.

Na tym, że to wsparcie jest im udzielane?

Wsparcie jest im udzielane na wszelkie możliwe sposoby – o ile mają szczęście. Promocja karmienia piersią oznacza laktoterror? Samo istnienie blogów takich jak Hafija czy Mleczne Wsparcie to laktoterror? A może posługiwanie się aktualną wiedzą medyczną i cytowanie aktualnych zaleceń największych organizacji zajmujących się zdrowiem? Może to, że istnieją grupy wsparcia dla kobiet karmiących piersią? Czy może to, że istnieją Certyfikowane Doradczynie Laktacyjne a nie ma Certyfikowanych Doradczyń Butelkowych? Może chodzi o sam fakt, że karmienie piersią w wielu przypadkach wymaga podjęcia jakiegoś – bądź nawet wielkiego – wysiłku?

Kilka miejsc w internecie, które mogą służyć pomocą:

Hafija
Mleczne Wsparcie
Mlekiem Mamy
Poradnik Laktacyjny na dobry początek
Kwartalnik Laktacyjny
Małgorzata Jackowska
Centrum Nauki o Laktacji
lista Certyfikowanych Doradców Laktacyjnych
grupa Karmienie Piersią
Zalecenia dotyczące KP z naszego Ministerstwa Zdrowia znajdziesz tutaj.

Na tym, że zaczyna się w końcu mówić o tym…

… że jest niewiele przypadków, w których mama rzeczywiście nie może karmić lub nie ma mleka? I że zwykle jest to efekt niewiedzy i braku wsparcia? Że to, że konkretna kobieta nie wykarmiła piersią swojego pierwszego dziecka, nie oznacza, że nie wykarmi drugiego. Może po prostu potrzebne jej było wsparcie, a nikt go jej nie udzielił. Może za wcześnie zaczęła rozszerzać dietę lub popełniła inny błąd wynikający z niewiedzy. Nikt, kto jest orędownikiem kp nie zlinczuje takiej mamy. Myślę, że nam wszystkim najbardziej zależy na tym, by to doświadczenie było w ostatecznym rozrachunku satysfakcjonujące dla matki i dziecka, a nie na tym, by kojarzyło się z przykrościami.

laktoterror

Na tym, że karmienie piersią jest zdrowsze dla dzieci niż karmienie mieszanką?

A, a, a – nikt nie mówi, że zabija, że tym dzieciom wyrasta trzecie oko, że matki karmiące w ten sposób nie kochają swoich dzieci (w ogóle nie wiem skąd takie pomysły). Podobnie – jeśli karmienie piersią jest źródłem nieustających utrapień dla mamy, nie może się w tym wszystkim odnaleźć, nie ma pomocy i ciągnie się to tak długo, że nie jest to korzystne dla jej zdrowia psychicznego, to rzeczywiście może być tak, że lepszym rozwiązaniem będzie dla niej karmienie mieszanką. Co nie zmienia faktu, że dobrze by było umówić się z CDL i/lub psychologiem. Na mnie w pewnym momencie CDL zadziałała jak psycholog, dlatego napisałam lub. 🙂

Wyniki badań na temat długiego karmienia piersią znajdziesz tutaj.

Korzyści z DKP* dla dziecka to m. in. niższe ryzyko: otyłości, cukrzycy typu 2, wad zgryzu, próchnicy, infekcji.
Korzyści z DKP dla mamy to m. in. niższe ryzyko: raka piersi, raka jajnika, cukrzycy typu 2, chorób układu krążenia, nadciśnienia tętniczego, osteoporozy, reumatoidalnego zapalenia stawów.

*Długiego Karmienia Piersią (ponad 2 lata)

A tutaj znajdziecie korzyści tak w ogóle z karmienia, nie tylko długiego. Jest ich sporo. 🙂

Na tym, że karmienie piersią jest promowane jako zdrowsze, a nawet jest zakaz reklamowania mleka modyfikowanego z numerem 1?

Na tym, że mamy chcą karmić swoje dzieci swobodnie, kiedy tylko dzieci zgłodnieją?

I nie chcą czuć karcących spojrzeń pt. to obrzydliwe, jak możesz karmić tak duże dziecko, jak możesz karmić tutaj, jak możesz karmić tak, dlaczego twoje dziecko je w takiej a takiej pozycji, a ja nie chcę na to patrzeć, a idź najlepiej się schowaj do kibla, bo jak nie, to ci tu zrobię kupę przed oczami, bo to przecież dokładnie to samo. Nie że na przykład kanapkę przy Tobie zjem, to będzie mniej to samo, niż zrobienie kupy.

Ej, ale generalnie to wiecie, że dzieci robią kupy w miejscach publicznych? Do pieluszki. Może jeśli porównujecie spożywanie do wydalania, to zacznijcie po prostu nosić pieluszki i sobie róbcie kupy publicznie, to jest dozwolone. Tak samo jak jedzenie kanapek. Jak karmienie butelką. Jak i piersią.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Nawarzyłaś sobie piwa z tym całym noszeniem, to je teraz wypij!
  2. Jak sprawić, by ktoś poczuł się gorszy w 5 sekund (tego NIE rób!)
  3. 19 rzeczy, których nauczyło mnie bycie mamą niemowlaka