Przejdź do treści

Jestem antyantynatalistką, czyli ZNÓW o konflikcie wartości

Nic mnie ostatnio tak nie poruszyło, jak moda na antynatalizm. Tak, według mnie jest to moda. Tak, wiem też, że pomysł sam w sobie, nie jest nowy. Jednak nada uważam, iż ludzie powinni podejmować decyzje o posiadaniu dzieci w oparciu o swoje własne poglądy, sytuację i w ogóle chęć lub jej brak. A nie dlatego, że są antynatalistami. Poruszyło mnie to, niemniej postaram się ten tekst napisać jak najbardziej obiektywnie. A przynajmniej na tyle obiektywnie, na ile może ktoś, kto ma już dziecko.

No ale co to w ogóle ten antynatalizm?

W Wikipedii znajdziemy taki opis: „stanowisko filozoficzne przypisujące negatywną wartość narodzinom. Antynataliści argumentują, że ludzie powinni zrezygnować z prokreacji, ponieważ jest ona moralnie zła„. Tak w skrócie ze względu na to, że człowiek niszczy środowisko, ale też dlatego, że skazujemy tym samym nową istotę na cierpienie. Oraz najlepiej by było, gdyby zwierzęta również w ogóle się nie rozmnażały. Aha, ok.

Przyznam się Wam, że nie przeczytałam od deski do deski tego artykułu, nie przeczytałam też żadnej książki na ten temat… i nie zamierzam. Przejrzałam go natomiast i obraz, który mi się z tego wyłonił mnie przeraził. Wiecie, czym moim zdaniem jest ta idea? Skupieniem na nieszczęściu, złu, na negatywizmie wszelkim. Życie jako wielkie cierpienie. I jakieś przedziwne wypłaszczenie nauk Buddy, jakoby miał on uważać cierpienie za zło samo w sobie. Mi się wydaje, że w buddyzmie raczej chodzi o to, że cierpienie po prostu jest naturalną częścią życia, a nie jest złe lub dobre. Wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli się mylę. W każdym razie zupełnie inaczej patrzę na życie oraz cierpienie niż antynataliści – o czym dalej.

Teraz pytanie, czy to na pewno jest to samo, co bezdzietność z wyboru?

No moim zdaniem nie. Moim zdaniem, jeśli ktoś nie chce mieć dzieci, to jest jego sprawa. Nie jest to ani lepsze, ani gorsze ogólnie. Nie możemy ludziom mówić rzeczy w stylu „a, nie wiesz, jakie to szczęście mieć dziecko, skąd możesz wiedzieć, że go nie chcesz”. Wiecie dlaczego? Bo sami nie wiedzieliśmy, jak to jest, nie mając dziecka. I nikt nie wie, czy posiadanie dziecka go uszczęśliwi czy wręcz przeciwnie. Niestety jest różnie. Tu się chyba zgadzamy wszyscy? A czy osoba bezdzietna z wyboru może powiedzieć tej, która już ma dziecko/dzieci, że jest niemoralna? Że posiadanie dziecka jest moralnie złe?

co to jest antynatalizm

Definicja jasno mówi, że antynataliści uważają, że wszyscy ludzie powinni – jak jeden mąż – podjąć decyzję: od dziś się nie rozmnażamy. Bo inaczej są niemoralni. Dla mnie to trochę… hejt. Bo ludzie, którzy za antynatalistów się uważają (nie mylić z bezdzietnymi z wyboru), w ten sposób krytykują rodziców za sam fakt bycia rodzicami.

No dobrze, to co to w ogóle znaczy, że coś jest moralne?

Miałam kiedyś na studiach taki przedmiot, który nazywał się „socjologia moralności”, ale pozwólcie, że nie będę się odwoływać do wiedzy z tego przedmiotu, tylko do tego, co jest dostępne w internecie, co bez problemu możecie sobie sprawdzić. Zatem, według Encyklopedii PWN w wąskim rozumieniu moralność jest normatywna. Czyli tworząca, narzucająca normy. Przeciwieństwem jest niemoralność, czyli antymoralność, cynizm i realizowanie norm przeciwnych normom etyki oraz nihilizm (ignorowanie norm etyki). Czy ktoś mi może wytłumaczyć, jak w tym kontekście miałabym gdziekolwiek umiejscowić ten nieszczęsny antynatalizm?

Ja nie neguję jego istnienia samego w sobie, jest wiele idei, które mi się nie podobają, a mają sobie prawo istnieć. Po prostu niespecjalnie rozumiem, jak można samozwańczo tworzyć normy moralne. Normy, których wypracowanie trwa latami, jeśli nie dekadami. Mam wrażenie, że ostatnio ciągle ktoś nam się wtrynia w naszą rozrodczość – a to w jedną, a to w drugą stronę. Rodź dzieci, nierodzenie dzieci jest złe. Nie rodź dzieci, rodzenie dzieci jest złe. A weźcie się odwalcie i zajmijcie się swoimi sprawami. Albo naprawdę klimatem, tak na poważnie. Przestępczością. Ratowaniem gospodarki po pandemii. Weźcie sobie znajdźcie jakiś poważny temat i się nim zajmijcie, zamiast tworzyć jakieś swoje wizje świata.

Są uczucia, których człowiek nie jest w stanie pojąć, jeśli ich nie poczuł

Obawiam się, że osoby, które mówią „posiadanie dzieci jest niemoralne” lub „co z tego, że jeżdżę codziennie do pracy samochodem, nie mam dziecka, więc i tak jestem bardziej eko”… Nie do końca czują i rozumieją, co mówią. Poczynając od strony emocjonalnej, na racjonalnej kończąc. Jeśli nie masz dziecka, możesz mieć poglądy na temat wychowywania dzieci, to normalne. Jeśli zdecydujesz się, je mieć – zweryfikuje je życie. Część zachowasz, część się zmieni, bo wkroczą do akcji zupełnie nowe, nieznane Ci do tej pory uczucia. Właśnie. Nie mając dziecka, po prostu nie masz takiej możliwości, żeby pojąć te uczucia. Dlaczego więc zakładasz, że możesz rodzicowi powiedzieć, że jest niemoralny, bo ma dziecko. Dziecko, które jest jego największym skarbem, cudem i życie by za nie oddał. Ty mu mówisz, że jest niemoralny. Weźże się zastanów, człowieku.

Czy na pewno posiadanie dziecka jest takie nieekologiczne?

A ta sprawa z byciem eko… Po pierwsze, są rodzice, którzy generują mało odpadów mając dziecko. Jeżeli zależy im na środowisku, to będą kontynuować swoje dotychczasowe działania. Mogą używać pieluch wielorazowych. Mogą kupować używane ubranka. Używane zabawki. Drewniane zabawki. Używane drewniane zabawki. Karmić piersią (to jest karmienie totalnie zero waste, jeśli używa się wielorazowych wkładek laktacyjnych). Ubrania ciążowe też można kupować używane. Albo nieciążowe, w ogóle, po prostu większe na ciuchu. Mogą edukować swoje dziecko za pomocą swojego przykładu. Za pomocą książeczek. Uczyć je od maleńkiego, by segregowało śmieci. Zachęcić do korzystania z biblioteki albo czytnika. Jest mniej więcej milion sposobów, by uczynić rodzicielstwo bardziej bezodpadowym. A na sam koniec… skąd wiecie na kogo wyrośnie to dziecko? Może będzie niesamowitym proekologicznym działaczem? Może zostanie politykiem i będzie wprowadzał te zerowastowe idee w życie? Albo naukowcem i wynajdzie coś, co zrewolucjonizuje gospodarowanie odpadami?

co to jest antynatalizm

I wiecie, co jeszcze? Ziemia sobie bez ludzi poradzi. Odtworzy się, odrodzi. To my sobie nie poradzimy bez Ziemi – bez powietrza, wody, pożywienia, ogrzewania. I dlatego właśnie o nią powinniśmy dbać. Dla samych siebie, dla naszych dzieci i dla zwierząt. Nie dla Ziemi samej w sobie, no troszkę za daleko jest posunięte to myślenie, jakobyśmy mieli taką władzę nad planetą.

Posiadanie dzieci jest egoistyczne? No… lol 😉

Jest jeszcze jedna sprawa. Odpowiedzialność, która spada na rodziców w momencie narodzin ich dziecka. Ja czasami mam wrażenie, że ludzie, którzy nie mają dzieci (w tym ja sprzed dziecka) mają jakieś kosmiczne pojęcie na temat tego, jak wygląda życie z dzieckiem. Chciałam to szerzej opisać, ale zrezygnowałam, mając na uwadze, to, co napisałam wyżej o pojmowaniu czegoś, czego się nie przeżyło. To wszystko po prostu jest bardzo relatywne i nigdy nie będziemy wiedzieć, jak to jest, dopóki się nie jest w tej sytuacji. Jak sobie uświadomicie, że ten mały człowiek, który nie potrafi sam ani się przemieszczać, ani żywić, ani uchronić przed czymkolwiek (i to jeszcze przez lata), totalnie zmienia się perspektywa. Nie ma większej odpowiedzialności w życiu niż powołanie na świat człowieka. Ale to nie znaczy, że to jest złe.

Dlaczego jestem antyanty? 😉 Odpowiem pokrętnie. Jestem też anty- idei rodzenia wielu dzieci. I jednego. I dwójki. Ale że jak to, przecież masz jedno. No mam. Ale ja jestem przeciwko ideom. Modom. Wszelkim. Jeżeli jestem wegetarianką, to dlatego. że nie chcę jeść zwierząt. Jeśli ograniczam plastik, to dlatego, że to dla mnie ważne. Mam jedno dziecko? To dlatego, że chciałam. Będę chciała drugie, to będę miała drugie (jeśli nadal będę mogła). Wiecie już o czym Wam tu mówię? O sumieniu.

Jaka jest różnica między sumieniem, a moralnością?

Moralność jest narzucona odgórnie. Co się z tym wiąże, mogą być rozmaite systemy moralności. Inne rzeczy będą niemoralne według katolika, inne według muzułmanina. Żyda. Prolajfera. Prochoicera. Ateisty. Amerykanina. Polaka. Rdzennego Amerykanina. Zerowastera. Osoby, która ma dbanie o środowisko w poważaniu. Dla jednej grupy, coś może być niemoralne, a dla innej już spoko.

co to jest antynatalizm

Co innego sumienie. Sumienie jest Twoje własne. Oczywiście, moralność, która wynika z Twojego kręgu kulturowego ma z pewnością ogromny wpływ na Twoje sumienie. Ale to nadal Twoje sumienie. Ono jest składową tego kręgu kulturowego, Twojego wychowania, Twoich przeżyć, doświadczeń, rozmyślań i pragnień.

Świat nie jest czarno-biały

Morderstwo jest niemoralne – na pewno wszyscy jesteśmy w tej sprawie zgodni. Ale czy każde zabójstwo jest? Co z takim w obronie własnej? A nieumyślne spowodowanie śmierci? Albo czy możemy jednoznacznie ocenić matkę, która nie dopilnowała swojego dziecka i temu dziecku coś się stało? Czy nie jest dla niej wystarczającą karą samo to, że będzie sobie to prawdopodobnie wyrzucać to do końca życia? A kradzież? Czy defraudacja jest tak samo zła jak kradzież, która jest wynikiem złej sytuacji materialnej?

Możesz wyrażać swoje zdanie… tylko go nie narzucaj

Albo spójrzmy na coś o zupełnie innej sile rażenia niż te powyższe. Odwieczna walka matek pt. a ja karmię swoje dziecko lepiej. Czy jest różnica między zdaniami „matki karmiące butelką są niemoralne” i „uważam, że karmienie piersią jest lepsze dla zdrowia dziecka”?  Ok, to drugie też będzie wkurzające dla osób karmiących mieszanką, ale każdy ma prawo do tego rodzaju opinii. [To jest btw. także moja opinia i dlatego tak właśnie karmiłam i nadal karmię; to wydaje mi się logiczne. Wiem, że są kobiety, które dostały za mało wsparcia. Wiem też jednak, że to nie dla każdego i też spoko.] A przywalić komuś od razu, że jest niemoralny?!

Tym przykładem chcę Wam pokazać, że tak, możecie mieć swoje zdanie. Może być ono kontrowersyjne. Ale nie możecie w ten sposób wartościować decyzji innych ludzi, bo są inne niż Wasze. Jeśli zaczniemy tak sobie przyganiać i wymyślać kolejne rzeczy, dla których jesteśmy „niemoralni” (bo podejmujemy inne decyzje) i tworzyć argumenty, to pogłębimy tylko podziały między nami. A po co to robić? Nie lepiej po prostu uważać swoje i szanować innych robienie swojego? 😉 Ja nie znam ani jednej takiej osoby, z którą zgadzałabym się we wszystkim. Nie mówię im, że są niemoralne…

Nie będę stosować argumentacji typu „każdy przecież kiedyś był dzieckiem”, bo to zupełnie nie do tego tematu. Byłby to tak samo głupi argument, jak „każdy kiedyś był płodem”, no i czy byśmy chcieli, żeby mamusia nas usunęła. Jakby nas nie było – to by nas nie było. Nie wiedzielibyśmy o tym – bo by nas nie było. To dla mnie to proste. Natomiast antynatalizm uderza, moim zdaniem, w rodziców. Bo my już mamy te dzieci. I ktoś nam nagle mówi, że to jest złe.

Podsumowując?

Nie chcesz mieć dzieci, to ich nie miej. Nie chcesz jeść zwierząt, to ich nie jedz. Itd. Nie można tworzyć sobie w głowie jakichś idei, że właśnie ja tu uważam, że coś jest niemoralne, więc teraz będę nawracać cały świat, żeby myślał i robił tak, jak ja.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Podążasz za sobą czy za tłumem?
  2. Wakacje z hajnidem. Czy to w ogóle możliwe?
  3. 19 rzeczy, których nauczyło mnie bycie mamą niemowlaka
  4. Porzuć życie na pokaz | 52 Tygodnie Pozytywności
  5. Zaufaj sobie i rób swoje | 52 Tygodnie Pozytywności