Przyjęło się mówić, że dziecko dostaje wystarczającą ilość żelaza z mleka matki do końca 6 miesiąca życia. I tyle. I tak sobie krąży ta informacja po sieci, jest przekazywana z ust do ust, więc wszystkie sobie spokojnie czekamy do momentu skończenia 6 miesięcy, rozszerzamy dietę, a te z nas, które trochę dietą się interesują robią dziecku badania pod kątem anemii u niemowląt w wieku 9-12 miesięcy.

BŁĄD

Ja go popełniłam. Ale badania zrobiłam po 7 miesiącu, bo coś mnie tknęło. Okazało się, że Antek miał ferrytynę (wskaźnik informujący o zapasach żelaza w organizmie) na poziomie zerowym. Oczywiście hemoglobina i samo żelazo również za nisko. Dlaczego tak się stało?

Anemia u niemowląt – 2 ważne czynniki ryzyka

Wcześniaczość (także późna)

Po pierwsze, Antek jest wcześniakiem. I teksty, że dziecko urodzone w 36 tygodniu ciąży, to nie wcześniak, powinny już na zawsze pozostać w sferze bajek, bo donoszona ciąża trwa przynajmniej 37 pełnych tygodni (a powinna 40). Tak, był na tyle silny, że nie trzeba było go umieszczać w inkubatorze i jestem za to ogromnie wdzięczna losowi (niemniej mój poród był traumatyczny, ale to temat na inną opowieść). Ale niestety, ten 9 miesiąc jest po coś. Dziecko nabiera wówczas tkanki tłuszczowej, czasem jeszcze rozwijają mu się płucka, a także… gromadzi zapasy żelaza. To jest miesiąc kluczowy dla tych kwestii.

anemia u niemowląt

Wcześniejsze podwojenie wagi urodzeniowej

Po drugie, jak jakiś czas później zupełnie przypadkiem przeczytałam – ten 6 miesiąc to nie jest jakaś magiczna granica, jeśli chodzi o żelazo. Przeciętnie niemowlęta w tym wieku podwajają swoją masę urodzeniową, a zatem podwajają swoją objętość krwi. Dlatego właśnie rezerwy powoli zaczynają się wyczerpywać, jest to zupełnie logiczne. Dodatkowo do 6 miesiąca dziecku wystarcza ok 3 mg żelaza i tyle właśnie dostaje od matki. Ilość żelaza w mleku matki jest stała, niezależnie od jej diety i niezależnie od wieku karmionego dziecka.

Jeśli więc Twoje dziecko podwoi swoją wagę urodzeniową wcześniej, to już wtedy zdecyduj się na wykonanie badań krwi pod kątem anemii. Szczególnie że rozszerzanie diety przed 6 miesiącem jest niewskazane (zalecenia WHO, MZ rekomenduje 4-6 miesiąc), a szybko wprowadzona suplementacja żelaza równie szybko załatwi sprawę.

A co jeśli mamy kombo?

Nałóżcie sobie teraz jedno na drugie. Wcześniaczość – która sama w sobie jest czynnikiem ryzyka wystąpienia anemii – oraz szybsze podwojenie masy ciała. Jeśli dodamy jedno do drugiego, to anemia u niemowląt gwarantowana. Ta z 36 tc również, jak najbardziej. A uwierzcie mi, że naprawdę chciałabym powiedzieć inaczej.

Antek swoją wagę urodzeniową podwoił po 2. miesiącu życia… Po 6. już ją potroił. Trudno się dziwić, skoro urodził się z wagą 2,5 kg. Wszyscy mówili o nim „kurczaczek”, taki był chudy i malutki. Ale że chłopak miał ogromną wolę życia i walki (nadal ma), to szybciutko zaczął przybierać i zamienił się w małego kartofelka, któremu nawet szyi nie było widać. Oj, mycie tego łatwe nie było. 😉 Bardzo mnie to cieszyło, bo udowodniło też, że mleko (zdrowej) matki, to jest najlepszy pokarm dla niemowlęcia, a dla wcześniaka to po prostu lek. A później okazało się, że to nadganianie miało swoje minusy.

anemia u niemowląt

Dlaczego lekarze się tym nie zainteresowali, zapytacie

Sama chciałabym wiedzieć. W karcie wypisowej ze szpitala stało jak wół. żeby zbadać żelazo, ferrytynę i morfologię po 8 tygodniu życia (brzmi znajomo? wróćcie do poprzedniego akapitu). A lekarz zapytał – ale po co, czy coś było nie tak przy porodzie. Nie interesowało nas to, zbadaliśmy prywatnie. Na kolejnym bilansie lekarz rzucił okiem na wyniki, które były za niskie dla 2-miesięcznego niemowlaka (jak później sprawdziłam) i powiedział „nie będziemy na razie tym się przejmować”. I tak to zostało olane, do momentu, gdy coś mnie tknęło, bo sobie poczytałam o tym, jak anemia wpływa na sen dziecka. Zbadałam – resztę już wiecie.

Nasza historia ma happy end

Żelazo suplementujemy od sierpnia. Mamy luty. To była codzienna walka. Codzienne pamiętanie o tym, że najlepiej na czczo (no nie zrobię tego przy kp na żądanie), że najlepiej 2h po mleku mamy i 15 minut przed nim (ta, jasne, bo dziecko zrozumie, że teraz mu nie dam, że poczekaj teraz kwadrans).  Ale jest już dobrze, ferrytyna na odpowiednim poziomie, roczniaki mają o połowę mniejsze zapotrzebowanie na żelazo, więc też łatwiej o dostarczenie go wraz z pożywieniem.

Tylko czasem sobie myślę, a co by było, gdyby mnie nie tknęło? Czy czekałaby nas transfuzja? A może coś gorszego? Myślę i natychmiast przestaję. Ale właśnie dlatego napisałam ten tekst, ku przestrodze dla innych rodziców. Niestety nie zawsze lekarze traktują pacjentów (także tych małych) indywidualnie. Mam wrażenie, że to trochę taka produkcja taśmowa – badamy, szczepimy, do widzenia. A anemia u niemowląt zostaje zdiagnozowana później niż powinno to nastąpić. Dlatego my rodzice, musimy być uważni. Musimy słuchać swojej intuicji i dokształcać się we własnym zakresie.

Życzę Wam, żeby Waszych dzieci to nie dotyczyło. Bo ten stres, który ja przeżyłam, kiedy trzymałam w ręku te felerne wyniki badań, to  jest coś, czego mam nadzieję, nigdy nie będziecie musieli doświadczyć.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. 19 rzeczy, których nauczyło mnie bycie mamą niemowlaka
  2. Droga mamo wymagającego dziecka
  3. Rodzicu, dlaczego chciałbyś mieć łatwo?
  4. Macierzyństwo to nie bajka